Have: something to do, something to love and something to hope for.
Może trochę naiwne ale tego bedę się trzymał.
Robić co mam, dzisiaj podpisałem umowę o pracę. Nie dość, że mi za to zapłacą, to jeszcze bedę pracował w interesującej mnie dziedzinie spełniając się zawodowo, cool. Pracy nie należy traktować jako ucieczka od rzeczywistości, dużo osób o tym nie wie, luzerzy. Natomiast praca daje nam $$, usamodzielnia, zwiększa poczucie własnej wartości oraz rozwija umiejętności interpersonalne, także warto cokolwiek robić.
Marzenia mam wypasione i z tym nigdy nie miałem problemu.
Natomiast jeśli chodzi o something to love to chwilowo nie mam, ale to stan przejściowy. Samo zagadnienie dynamicznych relacji damsko-męskich to skomplikowana sprawa. Niesamowite jest to jak dużo czasu kobiety poświęcają na rozmowy z przyjaciółkami, czytanie Cosmo, książek psychologicznych i poprawę swojego wizerunku u kosmetyczki podczas gdy większość facetów nie robi nic, żeby zwiększyć swoje szanse u płci przeciwnej, dosłownie nic. Mainstream botów. Smutne w sumie. Tak więc idealnie było by nie trafić w ten mainstream i jednak świadomie kierować swoim losem. Ludzie są z natury leniwi i ciężko jest coś zrobić, żeby żyło się lepiej, ciężko ale da się, for fuck sake! Dużo mógłbym napisać na ten temat, ale zapomniałem, że ten blog miał być dla mnie :)
Plan na wakacje: dotrzeć do tej hottie która czeka na wspaniałego mężczyznę z killer personality, który wybawi ją od bandy lamebrainów.
I jeszcze jedna kluczowa sprawa - życie toczy się offline. Internet to bagno, miejsce do nieporozumień, a zaimponowanie kobiecie, nawet jeśli możliwe, zajmuje duuużo czasu. Internet to źródło informacji, a komputer narzędzie pracy. Następna notka będzie podsumowaniem wakacji - o ile nie wymyślę coś mądrego w międzyczasie.
Motto na wakacje:
Romance is like oxygen to women. They must have breath of it every now and then or they will wither away and die.
PS. Nie jestem wszechwiedzący i wszystko co napisałem, może być równie dobrze nic nie wartym stekiem bzdur - aczkolwiek nie jest, uwierzcie :-)
Szacuneczek za wypasioną notkę, see you around :)
Monday, June 26, 2006
What is happiness to you?
Subscribe to:
Post Comments (Atom)
4 comments:
bosh.. dobre aczkolwiek juz nie pamietam o czym było. troche wiecej korepetycji o mnie i notka była by idealna, :) a bezsensu ze tak rzadko chcesz przelewac swoje odczucia na tę stronę. rób to częściej.
(u mnie a nie o)
zgadzam sie, faceci to boty :P
pozdrawiam :)
nie jestem botem :P apozatym kloc nie napisales nic o lansowaniu sie :)
Post a Comment